Przejdź do głównej zawartości

Nie narzekam na Francję!

Zdecydowałam się prowadzić tego bloga, ponieważ mieszkając we Francji widzę, pod jak wieloma względami Polska jest bardziej rozwinięta i posiada lepsze rozwiązania systemowe.

Chcę, by Polacy się o tym dowiedzieli, bo to jest ważne.

Jednocześnie jednak mieszkam we Francji, bo życie tutaj jest po prostu prostsze - łatwiej jest przeżyć do 1-szego, a pracując na etacie za nieco tylko więcej niż najniższa krajowa, stać Cię na zakup swojego mieszkania. O tym w Polsce możemy po prostu zapomnieć - przez dziesięć lat intensywnej pracy i zarobków znacznie powyżej przeciętnej nie udało mi się dojść do niczego, bo każda decyzja wiąże się ze zbyt wielkim ryzykiem utonięcia w długach. W Polsce nie możemy być spokojni o swoje jutro, nawet jeśli jesteśmy zdrowi, pracowici i mamy dobry zawód w ręku...

Żaden system nie jest idealny, żadne rozwiązania funkcjonujące na poziomie kraju nie mogą zadowalać 100% społeczeństwa, to normalne. Jednak różnice pomiędzy Polską, a Francją, są dla mnie fascynujące. Wnioski nasuwają mi się same w miarę mieszkania tu i odkrywania kolejnych absurdów francuskiej rzeczywistości.

Polska jest szorstką i wymagającą matką dla swoich obywateli, daje nam ostrą szkołę życia i uczy być twardym na każdym kroku. Uczy nas odpowiedzialności za swoje życie, bez względu na śmieszne programy 500+.

Francja natomiast jest matką niedojrzałą emocjonalnie, nadopiekuńczą i na dodatek wierzącą, że jej dzieci to idioci, którzy bez niej nigdy sobie nie poradzą. Pomaga im, dlatego jest im łatwiej niż Polakom, ale jednocześnie ich ogranicza, ogłupia i nie pozwala w pełni pokazać swoich możliwości. Warunkuje najgorsze odruchy społeczne i sprzyja kłamstwu i oszukiwaniu. 

Mieszkając tu jestem spokojniejsza o swoje jutro niż byłam w Polsce. Pracuję mniej i na znacznie mniej wymagającym stanowisku, mogąc funkcjonować jednocześnie na wyższej stopie życiowej niż w ojczyźnie. ALE tak często czuję się jak po drugiej stronie lustra... Francja dziś to polska rzeczywistość PRL i jest to naprawdę fascynujące, dlatego się tym z Wami dzielę :)

Proszę, potraktujcie te wpisy jako zbiór spostrzeżeń, faktów, wynik pewnej analizy porównawczej. Nie piszę tego po to, by krytykować, ale bardziej chwalić. By powiedzieć - hej! Polacy! Możemy być dumni, bo potrafimy się zorganizować lepiej, niż na zachodzie!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Francuzi kochają komplikować

Zamiłowanie do komplikowania sobie życia zaczęło razić mnie w oczy od razu, gdy tylko zaczęłam tu mieszkać i gdy tylko zaczęłam próbować poukładać swoje tutaj życie. Najśmieszniejsze jest to, że komplikacje wynikają z lenistwa, które jest tak głęboko zakorzenione w mentalności Francuzów, że żaden nie zdaje sobie z tego sprawy. Próbują sobie ułatwiać, iść na skróty, a efekty są takie, jakie są. Znajdź Wally'ego Przede wszystkim adres. We Francji nie używa się numeru mieszkania, a jedynie numer budynku. Resztę powinno załatwić nazwisko, które jest naklejone na skrzynce pocztowej. Tak więc adresując kopertę, która wiemy np. że trafi do mieszkańca bloku, instynktownie, my Polacy, wyczuwamy, że czegoś brakuje. Nie jednak we Francji, bo nawet jeśli użyjemy numeru mieszkania, listonoszowi nic to nie pomoże. Skrzynki pocztowe są oklejone tylko nazwiskami - nie ma tam w ogóle numerów mieszkań. Te znaleźć możemy na drzwiach, ale listonosz nie ma obowiązku dostarczania ...