Zamiłowanie do komplikowania sobie życia zaczęło razić mnie w oczy od razu, gdy tylko zaczęłam tu mieszkać i gdy tylko zaczęłam próbować poukładać swoje tutaj życie.
Najśmieszniejsze jest to, że komplikacje wynikają z lenistwa, które jest tak głęboko zakorzenione w mentalności Francuzów, że żaden nie zdaje sobie z tego sprawy. Próbują sobie ułatwiać, iść na skróty, a efekty są takie, jakie są.
Znajdź Wally'ego
Przede wszystkim adres. We Francji nie używa się numeru mieszkania, a jedynie numer budynku. Resztę powinno załatwić nazwisko, które jest naklejone na skrzynce pocztowej. Tak więc adresując kopertę, która wiemy np. że trafi do mieszkańca bloku, instynktownie, my Polacy, wyczuwamy, że czegoś brakuje. Nie jednak we Francji, bo nawet jeśli użyjemy numeru mieszkania, listonoszowi nic to nie pomoże. Skrzynki pocztowe są oklejone tylko nazwiskami - nie ma tam w ogóle numerów mieszkań. Te znaleźć możemy na drzwiach, ale listonosz nie ma obowiązku dostarczania przesyłek pod drzwi i raczej sam z siebie tego nie zrobi.![]() | |||||||
| http://www.bfmtv.com/societe/var-ils-s-offraient-des-cadeaux-de-noel-en-se-servant-dans-les-boites-aux-lettres-1072273.html | |||||||
| Photo d'illustration - JOEL ROBINE / AFP |
Dlaczego to aż tak komplikuje sprawy? Wyobraźmy sobie cztery bloki jedenastopiętrowe, po około 60 mieszkań w każdym i jednego listonosza, który wchodząc do klatki za każdym razem bawi się w "znajdź Wally'ego". Po pierwsze, mieszkańcy, jak w Polsce, się zmieniają - wynajmują, przeprowadzają się, zmieniają nazwiska po ślubie i rozwodzie. Nawet doświadczenie listonosza, który zna ludzi i okolicę nie sprawi, że proces będzie szybszy i pewniejszy. Po drugie wyobraźmy sobie zupełnie nowego listonosza w rejonie...
Ludzie to tylko ludzie, nie każdy jest dobry w grę w "znajdź Wally'ego", więc siłą rzeczy gros listów w ogóle nie trafia do skrzynek. Bo zasada jest prosta - listonosz nie znajduje nazwiska, list wraca na pocztę. I teraz najlepsze - Francuzi wciąż żyją w latach 80-tych, gdzie wszystko załatwia się papierowo. Mail owszem, używa się w biznesie, ale albo wcale, albo nie wszędzie w banku, ubezpieczalni, szkole, u dostarczyciela Twoich usług internetowych i telefonicznych... Prawie nigdy natomiast w sprawach urzędowych, podatkowych czy też sądowych.
Przyjemnie, prawda? :)

Komentarze
Prześlij komentarz